Pokazywanie postów oznaczonych etykietą serial kryminalny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą serial kryminalny. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 13 listopada 2012

Boardwalk Empire: Ameryka – kraj nieograniczonych możliwości (cz. 1)

I'm what time and circumstance have made me.

Scena: Mężczyzna i kobieta na plaży, piękna, słoneczna pogoda, ona tańczy, śmieje się, podbiega do niego i... nagle zaczyna przeraźliwie krzyczeć. Mężczyzna budzi się. Przed nim stoi mała dziewczynka – to ona przestraszyła się na jego widok i to jej krzyk go zbudził ze snu. Teraz wiemy też, dlaczego: mężczyzna to były żołnierz, który wrócił z frontu potwornie oszpecony... połowa twarzy po prostu zniknęła, zamiast oka zieje okropna dziura, wygląda jak żywy trup.


Jack Huston jako Richard Harrow w Zakazanym Imperium

Boardwalk Empire (pol. tytuł Zakazane Imperium)to jeden z najlepszych seriali ostatnich lat. Nazwa serialu wzięta została od miejsca akcji, jakim jest promenada (boardwalk) w Atlantic City. Serial rozpoczyna się w momencie gdy zostaje wprowadzony w życie Volstead Act czyli ustawa zakazująca produkcję i spożywanie alkoholu. Główny bohater serialu, polityk i gangster w jednej osobie, Nucky Thompson, świętuje z przedstawicielami władz lokalnych wprowadzenie prohibicji: wiedzą, że dzięki delegalizacji alkoholu "biznes" się rozkręci. Producentem tego serialu jest nikt inny jak Martin Scorsese (wyreżyserował także pierwszy odcinek Zakazanego Imperium). W jednym z wywiadów tłumaczył, że zdecydował się na współpracę z HBO, gdyż serial to jest wyjątkowa okazja, by opowiedzieć pewną historię filmową rozciągniętą w dłuższej przestrzeni czasowej podobnie jak to jest w przypadku powieści wiktoriańskich publikowanych w odcinkach. Choć Scorsese reżyserował tylko pilotowy odcinek wyraźnie widać jego wizję oglądając całość serialu. Niektóre wątki i postacie rozwijają się dopiero pod koniec pierwszego sezonu, wszystko przeprowadzone zostaje bardzo delikatnie, z szacunkiem dla wiarygodności przedstawianej historii.


Boardwalk Empire behind the scenes

Wbrew pozorom serial ten opowiada nie tylko o groźnym świecie przemytników i porachunkach mafijnych. Podobnie jak w przypadku Mad Men, także tu twórcy zadbali o każdy szczegół odtwarzając tło społeczno-ekonomiczne szalonych lat dwudziestych: Tamta Ameryka to przede wszystkim zbiorowisko najróżniejszych grup etnicznych, języków, religii – gdyż Boardwalk Empire traktuje tak naprawdę o "pionierach", którzy stworzyli współczesną Amerykę. Większość zaprezentowanych tu postaci to emigranci pierwszego lub drugiego pokolenia (co druga z nich mówi z mniej lub bardziej słyszalnym akcentem: irlandzkim, włoskim, polskim, niemieckim, a nawet szwedzkim). Emigranci ci pochodzą z najbiedniejszych warstw społecznych Europy, Ameryka stwarza im nieograniczone możliwości. Nie bez znaczenia jest zresztą, że historia rozgrywa się w Atlantic City, w mieście, które dni świetności ma już dawno za sobą - to daje widzom takie poczucie oglądania upadku Rzymu: wiemy, że olbrzymie Zakazane Imperium, o którym marzą bohaterowie nie przetrwa. Dlatego też serial jest w równym stopniu przypowieścią, historią o niewinności i o premedytacji, o grzechu i o odkupieniu, o zbrodni i o karze, o tworzeniu i o destrukcji.


Jimmy Darmody (Michael Pitt) o wojnie

Postać opisywana przeze mnie we wstępie to Richard Harrow (rewelacyjny Jack Huston), weteran Pierwszej Wojny Światowej. Po tej postaci widać chociażby z jaką dbałością o prawdę historyczną twórcy pracują przy tym programie. Rzadko kiedy w kinie z taką szczerością omawiany jest problem powojennej deformacji ciała (przeważnie kończy się na tym, że komuś brakuje ręki albo nogi). W tym roku na Documenta (13) w Kassel (międzynarodowa wystawa sztuki współczesnej) francuski artysta, Kader Attia, przedstawił multimedialną pracę nawiązującą właśnie do tego tematu. Jego instalacja odnosiła się do kwestii zranienia i wyleczenia, do zniszczenia i odnowienia, o tworzeniu i o destrukcji...



Kader Attia, The Repair from Occident to Extra-Occident (2012)

wtorek, 23 października 2012

Justified: Rapujący Elvis

Western to integralna część amerykańskiej tradycji, western to mit opowiadający o nieustraszonych pionierach i zdobywcach dzikiego zachodu, western to z jednej strony symbol niesamowitej odwagi a z drugiej symbol brutalnej przemocy. Gdy Andy Warhol w 1963 roku ukazał Presleya pozującego w stroju kowbojskim z bronią wycelowaną prosto w odbiorcę, odwoływał się właśnie do tej części amerykańskiej legendy, za którą kryją się moralność i amoralność zarazem. Jednocześnie potrójny wizerunek "Króla" (utrzymany w kolorystyce przypominającą taśmę celuloidową) wskazywał na fasadowość jego wizerunku, uwypuklając, że jest tylko produktem z fabryki snów stworzonym w celu uwodzenia mas. Produktu, który kryje w sobie zarówno elementy patriotyczne (Elvis jako żołnierz, obrońca kraju), elementy familijne (Elvis jako śpiewający cowboy) oraz elementy kultowego buntu (Elvis jako seksowny, zadziorny cowboy). Do tego samego image'u westernowego bohatera odwołują się twórcy serialu Justified.


Andy Warhol, Triple Elvis (1963)


Producentem Justified jest Graham Yost, znany głównie jako scenarzysta (Uwaga: napisał scenariusz do filmu Speed!) i jako producent telewizyjny (The Pacific – we współpracy ze Spielbergiem). Jego najświeższe dzieło opowiada o Szeryfie Federalnym Raylanie Givensie (w tej roli Timothy Olyphant) pracującym w Miami, który po nieuzasadnionym użyciu broni palnej zostaje dyscyplinarnie usunięty ze stanowiska i przeniesiony do rodzinnego miasta w stanie Kentucky. Tu spotyka dawnych kumpli z dziecięcego podwórka, z których większość została przestępcami. Taka zapowiedź brzmi rzeczywiście ciekawie i to wcale nie dziwi, gdyż scenariusz serialu został oparty o bestsellerową opowieść Elmore'a Leonarda pt. Fire in the Hole. Leonard jest mało znany polskim czytelnikom (raptem 5 przekładów, wydanych na początku lat 90tych), ale w Stanach należy do czołówki najpopularniejszych pisarzy, a scenarzyści z Hollywood nierzadko sięgają po jego powieści, jak chociażby Steven Soderbergh (Co z oczu, to z serca, 1998) albo Quentin Tarantino (Jackie Brown, 1997) - pewnie głównie z powodu genialnych dialogów, z których pisarz jest znany. I rzeczywiście: soczystych, błyskotliwych dialogów jest niemało w serialu Justified.


Timothy Olyphant jako Seth Bullock w Deadwood


Obok dialogów mamy oczywiście ciekawe postaci i intrygujące zwroty akcji. Timothy Olyphant jako Raylan Givens niejako po raz kolejny wciela się w tą samą postać, dzięki której zdobył kilka lat wcześniej rozgłos: czyli jako Seth Bullock w genialnym westernie Deadwood. Podobnie jak w Deadwood także i tu jego bohater rzadko traci panowanie nad sobą ratując się z niejednej opresji nie tylko dzięki umiejętnościom strzeleckim, ale także dzięki umiejętnościom komunikatywnym. Lakoniczny, z ledwo widocznym, ironicznym uśmiechem i kowbojskim kapeluszem na głowie – to jego znaki rozpoznawcze. Jego alter ego to miejscowy gangster i były kolega ze szkolnej ławki, Boyd Crowder (Walton Goggins, znany głównie ze Świata Glin) i choć uwielbiam szeryfa, muszę przyznać, że co najmniej od połowy drugiego sezonu oglądam serial głównie dla tego pierwszego. Scenarzyści rzeczywiście się popisali i stworzyli człowieka z krwi i kości, postać która za każdym odcinkiem zaskakuje i zachwyca.


Walton Goggins jako Boyd Crowder w Justified


Obok pary głównych bohaterów pojawia się oczywiście cały szereg innych, równie intrygujących postaci i wątków (konflikty na tle rasowym, konflikty pokoleniowe, konflikty na osi miejscowi-miastowi, itd.). Klimat serialu najlepiej oddaje piosenka tytułowa, w której rap został wymieszany z muzyką country: jest on jednocześnie cool i oldschool, i przede wszystkim: jest arcy-amerykański jak Elvis Presley właśnie.


Gangstagrass feat. TONEZ: Long Hard Times To Come

czwartek, 11 października 2012

Sons of Anarchy: To be or not to be

Odczarowywanie stereotypów dotyczących pewnych grup społecznych zdaje się być specjalizacją producenta telewizyjnego Kurta Suttera. Sutter zdobył uznanie dzięki serialowi The Shield (2002-2008; tytuł polski: Świat glin) opowiadającym o skorumpowanych policjantach łamiących prawo w celu chronienia własnych przestępczych interesów. Serial Sons of Anarchy (na antenie od 2008 roku) z kolei przedstawia groźny gang motocyklowy przejmującym nierzadko obowiązki stróżów prawa (dla przykładu: wytropienie i zabicie pedofila) w pewnym kalifornijskim mieście o znaczącej nazwie Charming. Według jego własnych słów najnowsze dzieło zostało zainspirowane historią Hamleta – Hamlet jako syn przywódcy gangu, tego jeszcze nie było.

Sons of Anarchy


Sons of Anarchy to historia Jaxa, przybranego syna szefa gangu i zarazem jego zastępcy. Poznajemy go w momencie, gdy ma zostać ojcem, wobec czego po raz pierwszy w życiu zaczyna mieć wątpliwości, co do sensu istnienia gangu, a ściślej rzecz biorąc, co do metod, za pomocą których klub zdobywa pieniądze (a trzeba zaznaczyć, że na porządku dziennym są nielegalny handel bronią, strzelaniny i zabójstwa). Narodziny syna zbiegają się w czasie z odnalezieniem przez Jaxa pamiętnika ojca, twórcy "Sons of Anarchy". Jax dowiaduje się, że ojciec założył anarchistyczny klub motocyklistów zainspirowany słowami socjalistki Emmy Goldman: "Anarchism stands for the liberation of the human mind from the dominion of religion and liberation of the human body from the coercion of property; liberation from the shackles and restraint of government. It stands for a social order based on the free grouping of individuals." W tym sensie twórcy serialu nawiązują do idei znanych z legendarnego Swobodnego Jeźdźca (Easy Rider), filmu opisującego pokolenie hipisów będącego w poszukiwaniu całkowitej swobody i wolności. Sens anarchistycznych haseł z pierwszych lat istnienia klubu został przez jego członków całkowicie zatracony, głównie za namową szefa, Claya. Czytając "The Life and Death of Sam Crow: How the Sons of Anarchy Lost Their Way" (taki tytuł noszą zapiski ojca), Jax zaczyna kwestionować przywództwo Claya: "Each savage event was a catalyst for the next and by the time the violence reached epic proportion, I couldn't see it. (…) Blood was every color. I realized that in my downward spiral of hopelessness, I was actually falling into the huge hole created by my absence of basic human graces. The most obvious was forgiveness. If I was wronged, by anyone, in or out of the club, I had to be compensated -- money or blood. There was no turning the other cheek. When relationships become a ledger of profit and loss, you have no friends, no loved ones -- just pluses and minuses. You are absolutely alone." (cytat z pamiętnika)

Easy Rider


W tym serialu istotnie można odnaleźć elementy szekspirowskie. Mamy oczywiście klasyczny konflikt syna z ojczymem (po śmierci Johna, ojca Jaxa, Clay został przywódcą gangu i ożenił się z jego matką). I podobnie jak w Hamlecie tu także pojawia się duch zmarłego ojca: jako głos z zaświatów wzywającego syna do przedsięwzięcia zmian i do odkrycia prawdy. Na tym podobieństwa jednak się kończą. Można zarzucić Sutterowi, że Synowie Anarchii mocno przypominają Rodzinę Soprano (pojawiają się nawet ci sami aktorzy, jak choćby Drea de Matteo) – i tu i tu mamy do czynienia z liderem grupy przestępczej, który targany wątpliwościami natury moralnej zaczyna kwestionować wybór drogi życiowej. Niemniej serial warto obejrzeć, chociażby z czystej ciekawości – Kurt Sutter swego czasu był związany z nielegalnym gangiem motocyklowym, dzięki czemu przedstawiona przez niego historia osadzona została w realiach "aniołów z piekieł". Poza tym można w nim zobaczyć kompletnie odmienioną Peggy Bundy (to znaczy bez charakterystycznej fryzury i głosu...): Katey Sagal (prywatnie żona Suttera) wcieliła się w rolę mściwej i władczej Gemmy, matki Jaxa – i jest przerażająco dobra! Ja zaczęłam oglądać serial, gdy dowiedziałam się o tragicznej śmierci jednego z aktorów, Johnny'ego Lewisa. Według najświeższych informacji 28-latek popełnił samobójstwo zabiwszy wpierw osiemdziesięcioletnią właścicielkę swego domu – historia rodem z innego klasyka literatury, Fjodora Dostojewskiego...

E. Delacroix: Hamlet i Horacjusz na cmentarzu (1839)

wtorek, 9 października 2012

Wallander: pospolity bohater

I jako aktor i jako reżyser Kenneth Branagh zapisał się w historii filmu swoimi genialnymi adaptacjami dzieł szekspirowskich. Często mówi się o nim jako o następcy Lawrence'a Oliviera – odkąd zadebiutował w 1989 roku swoją interpretacją Henryka V, to właśnie Branagh uważany jest w Wielkiej Brytanii za najważniejszego specjalistę od Szekspira. Ostatnio aktor ten dał się skusić do zagrania w telewizji: w 2005 roku mogliśmy go podziwiać w filmie biograficznym o prezydencie USA, Franklinie Roosevelcie (Warm Springs), od 2008 roku zaś występuje w roli inspektora Wallandera w brytyjskim mini-serialu (którego jest również producentem wykonawczym) opartym na bestsellerowym cyklu kryminałów autorstwa Henninga Mankella.

Kenneth Branagh jako Hamlet


W przypadku tego serialu nie obejdzie się bez porównań ze szwedzką ekranizacją dzieł Mankella: w tym porównaniu obie skandynawskie wersje wypadają zdecydowanie blado. Brytyjski odpowiednik jest mniej hermentyczny, bardziej uniwersalny i bardziej intrygujący. Największe uznanie należy się oczywiście aktorom, z Kennethem Branaghiem na czele. Obsadzenie aktora szekspirowskiego w roli małomiasteczkowego policjanta było doskonałym posunięciem (otrzymał on nominacje do wszystkich możliwych nagród telewizyjnych). Kurt Wallander w wydaniu Kennetha Branagha to normalny facet przechodzący kryzys wieku średniego, siwiejący, z podkrążonymi oczami i trzydniowym zarostem – jednocześnie wiecznie znużony, pogrążony w melancholii i niepewny swych poczynań. Do niego właśnie odnoszą się słowa z piosenki tytułowej: "Twelve thousand miles away from your smile, I'm twelve thousand miles away from me." Każda zmarszczka widniejąca na jego twarzy to nie tylko zwykła oznaka starzenia się, ale zarazem widoczny ślad nieszczęść i cierpień, których był świadkiem. Jakaś paraliżujący stan depresyjny, niepokój w jego zmęczonych oczach przywodzą na myśl niemy krzyk wydawany przez postać z płótna Muncha.

Edvard Munch Krzyk (1893)

Można by odnieść mylne wrażenie, że Kurt równie dobrze mógłby być na przykład sprzedawcą w sklepie lub dyrektorem banku. Jednak jest coś, co go wyróżnia na tle innych "smiertelników", co powoduje, że my jak widzowie wierzymy, że tylko on jest w stanie rozwiązać kolejną zagadkę: Uzmysławia to następująca scena:
Wallander przybywszy na miejsce zbrodni widzi nieopodal pole, na którym uprawiana jest pszenica. Kierowany jakimś przeczuciem podchodzi do zboża, dotyka palcami kłosów, w końcu schyla się, maca ziemię powolnie posuwając się w głąb pola, uporczywie przeczesuje całe pole... wreszcie znajduje to, czego szukał. Scena ta, jak żadna wcześniej, w genialny sposób określa, co to znaczy mieć tzw. nosa, dlaczego ktoś może być policjantem z powołania a ktoś inny nie: to po prostu instynkt. I ten instynkt właśnie, powoduje, że Wallander się nie poddaje, a my śledząc przed telewizorem jego poczynania, stajemy się jego najwierniejszymi kibicami.

Kenneth Branagh jako Wallander


W tym serialu znajdzie się wiele tego typu scen i dla nich właśnie warto go oglądać. Warto go oglądać również dla klimatu rodem z filmów Bergmana: ciągle obserwujemy bohatera będącego w drodze, udającego się gdzieś swoim szwedzkim Volvo - niby nic się nie dzieje, ale zarazem sceny te mówią wszystko. Jednych może nużyć ta senna narracja, lecz jest ona równie ważnym składnikiem co sama postać Wallandera, dodaje ona głębi psychologicznej – ciągły widok szwedzkich krajobrazów (serial kręcony jest na miejscu, w autentycznej scenerii), niekończące się pola, łąki, lasy uzmysławiają pustkę emocjonalną głównego bohatera. Dodatkowo ten powolny sposób opowiadania buduje konieczne w serialu kryminalnym napięcie - jakiś złowrogi spokój panujący w małej, szwedzkiej miejscowości....

Wallander


Swoją interpretacją Kenneth Branagh doprowadził rolę szwedzkiego policjanta do perfekcji - żaden inny aktor nie potrafił w tak przekonujący sposób oddać wewnętrzne rozterki bohatera posługując się jedynie kilkoma gestami, ledwo zauważalną mimiką twarzy (chociażby w odcinku, w którym po ciężkiej depresji wraca do pracy - majstersztyk!). W 2009 roku Henning Mankell postanowił skończyć swoją serię o Wallanderze, dlatego też obecnie trwają prace nad ostatnimi odcinkami serialu - ale na szczęście przed nami jeszcze długie, zimowe wieczory... ze szwedzkim kryminałem na osłodę.

wtorek, 18 września 2012

Damages: When I am through with you there won't be anything left

No i stało się: w zeszłym tygodniu pożegnaliśmy kapitalny serial Damages (polski tytuł: Układy), a wraz z nim rozstaliśmy się z jedną z najbardziej intrygujących postaci kobiecych ostatniej dekady, Patty Hewes.

Damages

Damages to najmniej konwencjonalny dramat sądowy w historii telewizji – nic dziwnego skoro pomysłodawcą i scenarzystą programu był Todd Kessler, twórca epokowej Rodziny Soprano. Podczas gdy większość seriali ukazujących kulisy pracy prawników (jak chociażby Law & Order, klasyka gatunku) pisanych jest tak, by każdy odcinek toczył się wokół jednej sprawy, twórcy Układów zrezygnowali z tej formuły. Pięć sezonów Damages to jedna złożona historia, w obrębie której rozgrywa się kilka opowieści przeplatających się nawzajem i tworzących misterną konstrukcję powikłań i złożoności tytułowych układów. Dodatkowo scenarzyści postanowili złamać klasyczną konstrukcję opowieści poprzez zabawę z chronologią i percepcją (wykorzystaną wcześniej chociażby w Memento). Kolejno odkrywane fakty i ciągła zmiana perspektywy stopniowo podnoszą atmosferę niepewności i trzymają widza w napięciu od pierwszego do ostatniego odcinka. Świetnie skonstruowane postaci tworzą intrygujące konstelacje: ciekawym zabiegiem było obsadzenie znanych aktorów komediowych (takich jak Martin Short – Saturday Night Life, Ted Danson – Zdrówko, John Goodman – Flinstonowie) w roli przestępców, co wzmacnia u widza poczucie dezorientacji i dyskomfortu. Jednak najważniejsza w Układach jest historia dwóch głównych bohaterek wzorowana na znanym micie o Mefistofelesie i Fauście: z jednej strony demoniczna Patty Hewes (w tej roli genialna Glenn Close), z drugiej jej protegowana, naiwna Ellen Parsons (Rose Byrne).

Glenn Close jako Patty Hewes w Damages

W centrum uwagi nie stoi już batalia sądowa, ale wojna prawników (oraz ich klientów) toczona poza salą sądową. W tej wojnie nerwów udział mogą brać tylko najlepsi, najsprytniejsi i najbardziej bezwzględni gracze. Na tym placu boju głównym rozgrywającym jest Patty Hewes, rzeczywisty szwarccharakter wszystkich pięciu sezonów serialu. To bezwzględna mścicielka, żądna władzy manipulatorka, której głównym celem jest doszczętne zmiażdżenie przeciwnika. W interpretacji Glenn Close Patty to Lady Makbet na miarę XXI wieku – dążąca po trupach do celu, niszcząca nie tylko swoich wrogów, ale i przede wszystkim swoich najbliższych. I podobnie jak Lady Makbet ją również nawiedzają zmory przeszłości nie zezwalające na spokojny sen – wojna, jaką toczy od lat, pozostawia krwiste ślady, niszczy ją jako matkę, kobietę, człowieka. Intrygująca postać, genialna rola Glenn Close.

Johann Heinrich Füssli: Lady Makbet (1781-1784)

Swego czasu Hitchcock stworzył ikonę: zimną blondynkę - intrygującą, władczą i destrukcyjną kobietę (Kim Novak w Vertigo, Tippi Hedren w Birds). W telewizji pierwsza tego typu postać pojawiła się w 1991 roku w brytyjskiej produkcji p.t. Prime Suspect (tytuł polski: Główny Podejrzany). Po tylu latach serial wciąż kusi - głównie z powodu Helen Mirren, która wcieliła się w rolę inspektor Jane Tennison. Dzięki tym kreacjom obie aktorki udowodniły, że w aktorskim panteonie robi się ciasno wokół Meryl Streep.